Janusz

  • Hemofilia A - Powikłana inhibitorem

Mam 54 lata i nie mam czasu na rozmyślanie o chorobie. Hemofilię zdiagnozowano u mnie, jak byłem dzieckiem – hemofilię typu A z inhibitorem. Miewałem częste i poważne wylewy, które utrudniały mi życie. Najczęściej w momencie wylewów trafiałem do szpitala. Miałem podawany czynnik doraźnie. Profilaktykę stosuję od dwóch lat. Za pomocą sztucznej ręki i przy pomocy pielęgniarki nauczyłem się, jak się wkłuwać, udało mi się to nawet za pierwszym razem. Dzień zaczynam od profilaktyki i mimo wyzwania, jakim są częste samoiniekcje, czerpię z niej dużą korzyść.

Regularne podawanie czynnika wpływa dobrze na moje samopoczucie i w ogóle na codzienne życie, ponieważ nie mam już wylewów do stawów, obrzęków, krwawień.

Lubię robić wszystko, co związane z życiem na wsi. Od wielu lat mam gołębie i lubię patrzeć, jak wznoszą się nad budynkami. Mam też papugi faliste, którym każdego dnia trzeba zmienić wodę i nakarmić.

Chodzę o kuli, bo niestety dokucza mi artropatia stawów kolanowych, więc wszystko robię trochę wolniej. Przejdę kawałek i później muszę odpocząć. W ubiegłym roku kupiłem synowi quad, bardzo lubię przy nim majsterkować i oczywiście sam lubię na nim jeździć.

Stosując profilaktykę, czuję się pewniejszy. Zacząłem na nowo jeździć na ryby, bo przez prawie sześć lat nie wędkowałem. Podawanie czynnika na nowo umożliwia mi to. Na rybach człowiek odpoczywa, to przyjemność przebywania na świeżym powietrzu. Mam też swoje sukcesy – ostatnio złapałem na spinning szczupaka, który ważył 5 kilogramów. Wybieram się nawet na nocne łowienie z kolegą nad jezioro, mamy specjalne spławiki – świetliki. Po powrocie do domu oprawiam taką rybę, przyprawiam i smażę dla całej rodziny. Dla mnie są to najmilsze momenty. A wszystko to dzięki profilaktyce.

Odnośnik prowadzi do zewnętrznego źródła. Czy na pewno chcesz otworzyć link w nowej karcie?